Pomógł: 42 razy Wiek: 58 Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 4309 Piwa: 76/53 Skąd: wieluń
Wysłany: 2010-12-10, 17:42
Myślę, że na chwilę warto wrócić do tematu obecności Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzeniu RBN. A szczególnie dlatego, że były prezydent Jaruzelski, czując że zaproszenie Go przez prezydenta Komorowskiego, mogło być źle odczytane przez opozycję (PiS). Napisał list do prezydenta, a w nim, w sposób bardzo konkretny (choć pisany po operacji i w czasie pobytu w szpitalu), przedstawił swój punkt widzenia na tą sprawę.
Oto niektóre fragmenty tego listu, całość możecie przeczytać tutaj
Cytat:
Szanowny Panie Prezydencie,
Piszę ten list w szpitalu, po skomplikowanej operacji, plus problemy neurologiczne – stąd przepraszam za ew. nieporadności.
Mój udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w dniu 24 listopada br, wywołał głośne, polityczno-medialne reperkusje. W różnej postaci pojawiają się wciąż. Szczególnym tego przykładem stał się „List Otwarty w sprawie Wojciecha Jaruzelskiego” („Rzeczpospolita” 4-5 grudnia 2010 r.).
(...)
Zapamiętałem, iż w czasie tzw. puczu Janajewa w sierpniu 1991 roku, zatelefonował do mnie Prezydent Lech Wałęsa i nie pytając wprost o radę - co zarzucają mu niektórzy, powiedział: Znając dobrze Rosję, Rosjan, jak Pan ocenia sytuację? Odpowiedziałem, że mam za mało danych, ale wygląda to na niepoważną awanturę. Należy uzyskać więcej informacji. Powyższy fakt m.in. świadczy, iż moje kompetencje w materii rosyjskiej - mentalność, tradycje, doświadczenia - były uznawane.
(...)
Wracając do „Listu Otwartego…” Zaszczycają mnie w nim znani publicyści o jednorodnej orientacji, łącznie 15 osób. Wśród nich: Zdzisław Krasnodębski, Paweł Lisicki, Jan Pospieszalski, Bronisław Wildstein, Piotr Zaremba, Rafał Ziemkiewicz, Tomasz Sakiewicz. Na zakończenie listu wzywają do wspólnego udziału w nocy z 12 na 13 grudnia, kończąc: „ Prosimy was o obecność. Bądźmy tam razem”. Oczywiście oznacza to demonstrację (z reguły hałaśliwą) pod oknami domu, w którym mieszkam. Gdyby na wąską i krótką uliczkę Ikara przybyli wszyscy zachęcani czytelnicy i sympatycy „Rzeczpospolitej”, inicjatorzy zlotu mieliby logistyczny kłopot.
(...)
Przykro mi, iż naraziłem Pana Prezydenta na powstałą sytuację.
(...)
Obecnie w użyciu jest argument, iż moja prezydentura była gorszego gatunku, gdyż zostałem wybrany przez Zgromadzenie Narodowe, że nie przekazano mi insygniów II Rzeczypospolitej, że byłem nieobecny na posiedzeniu Sejmu, na którym nowo wybrany Prezydent RP składał przysięgę. Istotnie nie zostałem tam zaproszony. Jednakże już na drugi dzień po zaprzysiężeniu, zatelefonował Lech Wałęsa i zaprosił mnie do Belwederu. W miłej atmosferze przedstawił mi swą Rodzinę. Następnie odbyliśmy osobistą rozmowę. Już na wstępie Pan Prezydent zapytał mnie, dlaczego nie był Pan wczoraj w Sejmie? Odpowiedziałem – nie zostałem zaproszony. Lech Wałęsa obarczył tym faktem jednego ze swych najbliższych wówczas współpracowników. Uznałem tę rozmowę, jako swoistą formę uznania pewnej ciągłości sprawowania prezydenckiego urzędu.
W tym miejscu przywołam rozmowę, jaką 29 listopada br. w audycji „Tomasz Lis – na żywo” odbyli: doradca Prezydenta RP – prof. Tomasz Nałęcz oraz czołowy działacz PiS – Jacek Kurski. Z jednej strony spokój, rzeczowość – prof. Tomasza Nałęcza, z drugiej szarża, tupet – być może z nadzieją, iż „ciemny naród to kupi” – Jacka Kurskiego.
(...)
Cofnę się nieco. Po wyborach 4 czerwca 1989 – mimo logiki Okrągłego stołu – nie chciałem kandydować na urząd Prezydenta. Oficjalnie i publicznie to oświadczyłem. Pojawiło się wiele głosów, opinii, zachęt z różnych stron – zwłaszcza kombatanckich. Wciąż odmawiałem. W tym miejscu wspomnę niedawne oświadczenie senatora Jana Rulewskiego, iż mój udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego może wpłynąć ujemnie na zaufanie NATO do Polski. Pragnę uspokoić Pana Senatora. W dniach 9-11 lipca 1989 roku wizytę w Polsce składał Prezydent USA George Bush. W swej, wydanej w 2000 roku, również w Polsce – książce pt.: „Świat przekształcony” pisze on: „…to co miało być dziesięciominutowym spotkaniem przy kawie, przekształciło się w dwugodzinną dyskusję. Jaruzelski… mówił o swojej niechęci kandydowania na fotel prezydenta i pragnieniu uniknięcia wewnętrznych konfliktów tak Polsce niepotrzebnych…
Powiedziałem, że jego odmowa kandydowania może mimo woli doprowadzić do groźnego w skutkach braku stabilności i nalegałem, aby przemyślał ponownie swoją decyzję. Zakrawało to na ironię, że amerykański prezydent usiłuje nakłonić przywódcę komunistycznego do ubiegania się o urząd polityczny. Byłem jednak przekonany, że doświadczenie, jakie posiadał Jaruzelski stanowiło najlepszą nadzieję na sprawne przeprowadzenie zmian okresu przejściowego w Polsce”.
(...)
Na tle mojego udziału w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, przywoływany jest cały rejestr moich przewinień i „zbrodni”. Wypowiadałem się, wyjaśniałem to wielokrotnie. Zawsze tam, gdzie widziałem powstały – niekiedy nawet poza moją wiedzą – jakiś fakt, jakiś błąd, jakiś idiotyzm, zwłaszcza gdy w rezultacie miała miejsce nieuzasadniona represja, ludzka krzywda, czy ból, oświadczałem: żałuję, ubolewam, przepraszam, biorę odpowiedzialność na siebie.
Tematem szczególnym są wydarzenia Grudnia 70 oraz 13 grudnia 1981 roku. Przypomnę iż, w latach 1991 – 1996 działała, powołana na wniosek KPN, sejmowa Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Po przesłuchaniu obwinionych i kilkudziesięciu świadków oraz przestudiowaniu tysięcy stron dokumentów krajowych i zagranicznych, Sejm RP 23 października 1996 roku sprawę umorzył, uznając, iż wprowadzenie stanu wojennego uzasadnione było wyższą koniecznością. Natomiast rozprawy sądowe się toczą. Poza okresami: choroby i pobytu w szpitalu przykładnie w nich uczestniczę. Niezawisłe sądy działają wnikliwie, skrupulatnie. Do czasu ich rozstrzygnięć obowiązuje domniemanie niewinności. Mogłoby to być nieskuteczne, gdybym kandydował do jakiegoś organu, czy urzędu. Ja zaś już tylko kandyduję do miejsca, w którym wszyscy - wcześniej , czy później - się znajdziemy.
Z szacunkiem
Wojciech Jaruzelski
Zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko będzie przekonać ludzi negatywnie i wrogo nastawionych do Jaruzelskiego. Ale gdyby tak jednak odrobinę dobrej woli, to można było nie robić aż tak wielkiego szumu wokół zaproszenia Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie RBN, można było.
Nie mniej jednak nie można było nie skorzystać z takiej okazji i nie pokazać się w roli idealnego Polaka, patrioty, prawda?
_________________ Im dłużej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
Niezawisłe sądy działają wnikliwie, skrupulatnie. Do czasu ich rozstrzygnięć obowiązuje domniemanie niewinności.
Brzmi interesująco....szczególnie, gdy słowa te pisze generał... "niezawisłe" Tak jak sądy w czasach stanu wojennego, Gierka, Gomułki, Bieruta....niezawisłe.
Powoływanie się na niezawisłość sądów przez tego satrapę, brzmi dość...no, kontrowersyjnie. Zaś sam list....no cóż...kolejna próba nagłośnienia i wybielenia swojej osoby oraz podgrzania sporów. Dlatego list otwarty. 13 grudnia za pasem. Coraz mniej ludzi pamiętających tamte czasy a więcej z umysłami "opracowanymi" przez wieloletnią propagandę.
p.s. miko....co do patriotyzmu... jeżeli życiorys generała ( jak do tej pory jakoś nikt tu nie zamieścił tego "prawdziwego" jego życiorysu) jest wzorcem życiorysu polskiego patrioty, to ja wysiadam. Dla mnie to życiorys dość tragiczny, życiorys człowieka, który całe swoje życie i energię poświęcił dla dobra komunizmu a któremu, to o co walczył, zawaliło się dość nagle w gruzy. Wykazał się generał tylko jeszcze raz tym, czym okazywał się zawsze....od młodych lat, wyczuciem chwili, by załapać się na "właściwy" pociąg.
p.s. reszta listu to papka, którą generał klepie, jak mantrę, od dziesiątek lat. Sprawia wrażenie, że po tylu latach, sam święcie wierzy w swoje słowa. Tragiczna postać.
_________________ Głupota, to pewien rodzaj używania mózgu.
Pomógł: 42 razy Wiek: 58 Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 4309 Piwa: 76/53 Skąd: wieluń
Wysłany: 2010-12-11, 11:54
jozefina22 napisał/a:
Dla mnie to życiorys dość tragiczny, życiorys człowieka, który całe swoje życie i energię poświęcił dla dobra komunizmu a któremu, to o co walczył, zawaliło się dość nagle w gruzy.
To że tragiczny to się zgodzę. Ale z tym gruzowiskiem, to już niespecjalnie
Cały czas mam nieodparte wrażenie, że ten solidarnościowy "przewrót" mógł się skończyć tak, jak domaganie się reform ustrojowych przez chińskich studentów, na placu Tiananmen w nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku. Mógł się tak skończyć, ale się nie skończył, dlaczego? Pewnie dlatego, że PRL-owscy decydenci po cichu na to pozwolili. A wojsko na ulicach i tych kilkadziesiąt ofiar, to już niestety rzeczy, które były następstwem nie do uniknięcia w takich sytuacjach.
jozefina22 napisał/a:
p.s. reszta listu to papka, którą generał klepie, jak mantrę,
Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że dzisiaj takich papek czyta się, czy słucha, bez liku i co rusz. I to od ludzi, którzy mieli nam zapewnić lepsze życie po tych przemianach. Jak jest, wszyscy widzą.
_________________ Im dłużej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 379 Piwa: 2/2 Skąd: Wieluń
Wysłany: 2010-12-14, 21:41
Ciekawie pisze Jan Widacki: „Od samego początku prezydentowi Jaruzelskiemu nie szczędzono rozmaitych upokorzeń i afrontów, na koniec zaś wytoczono mu haniebne procesy sądowe. Rzecz charakterystyczna, w tych afrontach i przykrościach celowali nie ci, którzy za walkę o wolną Polskę płacili więzieniem czy internowaniem i którzy mieliby prawo traktować Generała jako swego wroga. Nie Wałęsa, Michnik, Kuroń, Lis czy Celiński. Najbardziej zajadli, najsurowsi w ocenach są dziś przeważnie ci, którzy w walce z komuną niczym się nie wykazali, bezpiece niczym nie narazili. Przypływ odwagi i »wzmożenie moralne« nastąpiły u nich dopiero w III RP” („Przegląd”, nr 48/2010).
Bawią mnie bardzo inscenizacje na 13 grudnia. Kiedy w Anglii młodzież napieprza się z policją, bo rządzący podnoszą czesne za studia, polscy uczniowie i studenci biegają w milicyjnych mundurkach i z uśmiechem na ustach pokazują, ile sieczki mają we łbach.
Czyżby powodów do niezadowolenie było u nas mniej niż na Wyspach? Myślę, że tutaj osoby uczące się też mogłyby pokazać środkowy palec politykom i wygwizdać co niektóre reformy. Ale widocznie nasza młódź ma po prostu lepiej niż ta nad Tamizą. Nie robi polityki, ale teatr. Dodajmy: kiepski, bezmyślny i prostacki.
Maciej W trakcie przeprowadzki do Wielunia EWI w Sercu
Pomógł: 13 razy Wiek: 49 Dołączył: 24 Mar 2009 Posty: 1155 Piwa: 5/6 Skąd: EWI-OOL
Wysłany: 2010-12-15, 13:47
Widacki ?? , ten który twierdzi że Pyjas spadł ze schodów ?? .
_________________ Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło, rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać.
Antoine de Saint-Exupery
Dołączył: 20 Mar 2010 Posty: 379 Piwa: 2/2 Skąd: Wieluń
Wysłany: 2010-12-15, 16:52
Innego nie znam. Ale o sprawie Pyjasa czy nim samym zapewne popiszemy przy kolejnej łzawej rocznicy. O ile się nie mylę, to tutaj dyskutujemy o Jaruzelskim, stanie wojennym, RBN-ie. Cieszę się jednak, że nie powyższe slowa posła Stronnictwa Demokratycznego budzą kontrowersje, ale stosunek tego prawnika do innej sprawy.
a któremu, to o co walczył, zawaliło się dość nagle w gruzy.
Dziwna rzecz. Wszystko się zawaliło, a jeszcze 20 lat po zawaleniu, jest co z tych gruzów nakraść.
Pewnie Generał nieraz mysli co by było gdyby weszli "przyjaciele" zza wschodniej granicy. On by pewnie zginął ale wielu dzisiejszych "patryjotów" też by białe niedźwiedzie zobaczyło. I byłby to ich ostani widok w życiu.
Całą opozycję Generał zrobił w Karolka bo nie pozwolił im dojść do władzy w drodze rozlewu krwi. I chłopcy "laurów nie mogom se nałożyć" bo wychodzi na to, że Gen. Jaruzelski komunę rozłożył a nie Ci co z nią walczyli.
_________________ S. J. Lec
Czasami ciemno od skrzydeł anielich
Maciej W trakcie przeprowadzki do Wielunia EWI w Sercu
Pomógł: 13 razy Wiek: 49 Dołączył: 24 Mar 2009 Posty: 1155 Piwa: 5/6 Skąd: EWI-OOL
Wysłany: 2010-12-15, 17:21
Kontrowersje Świstku budzi cała osoba , rozumiem że dla Ciebie nie ma znaczenia kogo cytujesz ?? .
Zainteresowanych osobą cytowana przez Świstka odsyłam do google
_________________ Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło, rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać.
Antoine de Saint-Exupery
Pomógł: 12 razy Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 883 Piwa: 12/4 Skąd: Planeta Ziemia
Wysłany: 2010-12-15, 20:22
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jest oczywistą oczywistością, że byli internowani nie zaponą Generałowi tego, co przeżyli. Chociaż powinni mu dziękować, że w ogóle żyją. I nie dlatego, że nie zginęli podczas stanu wojennego, ale dlatego, że stan wojenny nie pozwolił na bratobójczą walkę.
Jeżeli dzisiaj mówimy o wojnie polsko -polskiej w sytuacji, gdy politycy zatracili poczucie rzeczywistości, to ten scenariusz wydaje się wielce prawdopodobny. Temu zapobiegł gen. Jaruzelski. I nie jest ważne, czy wojska radziecka stały wówczas przy naszej granicy, co rzekomo uzasadniało wprowadzenie stanu wojennego, bo przecież już tu były. Nie musiały więc przekraczać granicy.
Uważam więc, że cała ta wrzawa z rozliczaniem gen. Jaruzelskiego jest niczym w porównaniu z tym, o czym wspomina Miko005.
Cytat:
Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że dzisiaj takich papek czyta się, czy słucha, bez liku i co rusz. I to od ludzi, którzy mieli nam zapewnić lepsze życie po tych przemianach. Jak jest, wszyscy widzą.
Miał być przecież raj na ziemi. Czy ktoś policzył ile osób popełniło samobójstwa z powodów ekonomicznych? Dobrze pamiętam jaki szok przeżyło wielu ludzi nie mogąc spłacić kredytów. To nie są ofiary tych, co nieumiejętnie dokonywali przemian? Kto rozliczy tych, którzy nie dotrzymali obietnic?
Pomógł: 42 razy Wiek: 58 Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 4309 Piwa: 76/53 Skąd: wieluń
Wysłany: 2010-12-19, 13:36
Shymool napisał/a:
Wkład "mieszkańca Wielunia" w walkę z komunizmem?
Jeśli mowa o jakimkolwiek wkładzie mieszkańców Wielunia i okolic w walkę z komunizmem w stanie wojennym, to i owszem możemy mówić, ale tylko na płaszczyźnie zakładów pracy, np. ZUGiL (z racji dużej ilości pracujących tam ludzi). Jednak po skończonej "dniówce", każdy spokojnie szedł do domu, żył i mieszkał w zaciszu domowego ogniska, śledząc wiadomości w radio, np. Wolna Europa
Ale jak pozwolicie to opowiem Wam pewną historyjkę, która w tym czasie miała miejsce w Wieluniu, a która pozornie wyglądała jak walka z tamtym ustrojem
Już czas jakiś jak ów stan wojenny został wprowadzony, miałem przyjemność poznać i przez krótki czas pracować, z pewnym panem, panem Leszkiem. Człowiek z zamiłowania, i z lekkim niegroźnym bzikiem był pochłonięty chęcią zobaczenia u siebie w telewizji jak najwięcej programów (oczywiście zagranicznych). A wiadomo w tym czasie to tylko TVP1 i TVP2, z czego nie zawsze od rana do nocy .
Pan Leszek, z jeszcze jednym kolegą, w którego zaszczepił swoją pasję, na swoim podwórku urządził faktycznie niezłą sieć; masztów, anten i przewodów. I rzeczywiście udawało im się złapać sporo telewizji zagranicznych, o sąsiadach z południa to nawet nie wspominam, ale z takich egzotycznych, warto nadmienić jedną z telewizji arabskich. Wszystkie nowe obrazy jakie pojawiały mu się na ekranie telewizora (czarno-białego ), uwieczniał na zdjęciach. Stąd wiem, bo owe zdjęcia oglądałem, że faktycznie ta cała pajęczyna u niego na podwórku, dawała jakiś efekt.
I właśnie ta sieć pajęczyn, i masztów, oraz różnego rodzaju dipoli na nich zainstalowanych, w pierwszych dniach stanu wojennego była przyczyną najazdu na tą posesję sporej ilości milicji, i ludzi od radiolokacji. Szukano solidnej radiostacji , zresztą kto by nie szukał, widząc tak okablowane podwórko w tamtych czasach
Jest też faktem, że ci ludzie, w owym czasie byli rzeczywiście powiązani z miejscową solidarnością.
Oczywiście niczego nie znaleziono, niestety z tego co pamiętam, to skończyć się musiało zamiłowanie do oglądania obcych telewizji, bo panowie musieli pozbyć się zabawek z podwórka Parę razy byli też z tego tytułu wzywani do miejscowej komendy milicji obywatelskiej, ale nie nosili żadnych oznak "ręcznego" przesłuchiwania
Taki to był właśnie stan wojenny na naszej ziemi wieluńskiej
Kiedyś też opiszę Wam historię, w której sam też brałem udział . Też miała miejsce w okresie stanu wojennego, a dotyczyła wagarującej młodzieży. Oj, teraz takie środki przydałoby się stosować w stosunku do dzisiejszych latorośli Chociaż, przy dzisiejszym podejściu do sprawy, to pewnie teraźniejsi policjanci zostali by wyśmiani przez młodzież. Kiedyś sytuacja nie do pomyślenia, za to przez park można było przejść w miarę spokojnie i bez duszy na ramieniu .
_________________ Im dłużej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
Pomógł: 2 razy Wiek: 34 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 525 Skąd: Wieluń
Wysłany: 2010-12-20, 01:30
Zostałem niejako wywołany do tablicy. Tak, to ja miałem okazje powiedzieć kilka słów na temat moich odczuć związanych z postacią Wojciecha Jaruzelskiego.
Jestem z rocznika 1990. Panie Shymool, nie walczyłem z komunizmem. Nie wiem jak można zinterpretować wpis Mateusza, bądź moją wypowiedź z Newsweek`a, w sposób który wskazuje na uzurpowanie sobie przeze mnie walki z komunizmem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum